Władza państwa w całym okresie wzrostu cen starała się go zatrzymać przez ciągle ponawiane wydawanie taks cen. Wobec przewagi politycznej szlachty wydawane w Polsce taksy były przejawem klasowej polityki tej warstwy. Realizowane były w nich postulaty wysuwane na sejmach i sejmikach. Wydawanie taks powierzono wojewodom; współdziałali z nimi starostowie i różne urzędy ziemskie, reprezentujące oczywiście te same interesy ziemiańskie; głos doradczy miały władze miejskie.
Celem taks było obniżanie cen towarów produkowanych w miastach lub dostarczanych przez kupiectwo. Ceny produktów wiejskich nie były reglamentowane, lecz pozostawiano je swobodnej grze wolnego handlu na targach poszczególnych miast i miasteczek. Ceny tą, zapisywane w osobnych księgach targowych, były podstawą przy ustalaniu cen wytworów przemysłu miejskiego: od targowej ceny zbóż uzależniano taksy chleba i kasz., piwa i wódki; od cen nierogacizny i bydła rogatego uzależniano ceny mięsa, łoju, smalcu, skór surowych i wyprawianych - od cen tych ostatnich ceny obuwia.
Podobnie jak inne kraje Europy, przeżyła Polska w XVI w. „przewrót cen", mianowicie bardzo wybitną ich zwyżkę, spowodowaną masowym napływem metali szlachetnych, głównie srebra, z Ameryki do Europy. Polska należała do krajów, w których zwyżka ta nastąpiła, dość późno, mianowicie dopiero około 1550 r. Druga połowa XVI w. stanowiła okres najintensywniejszej zwyżki cen., która skończyła się na początku XVII w.
Najsilniejszemu wzrostowi uległy ceny wytworów gospodarstwa wiejskiego, a mianowicie artykułów spożywczych; wzrost płac pozostał przeważnie daleko w tyle za wzrostem cen towarów. Tendencja ta w szeregu ośrodków utrzymała się w XVII i XVIII w.
We Lwowie w końcu XVII w. cyfry indeksowe wynosiły (przyjmując lata 1521—1525 za 100) dla towarów spożywczych 728; dla ogółu towarów — 303; dla płacy roboczej — 170. Z cyfr tych wynika, że mamy tu do czynienia z silnym spadkiem siły płac. Podobne zjawisko zostało zaobserwowane w Krakowie w XVI w. Przy przyjęciu cen z lat 1596— 1600 za 100, ceny w latach 1551—1556 wynosiły dla towarów 54, dla płacy 72. Podobnie w Lublinie indeks siły płac spadł w latach 1570 — 1795 ze 100 na 84, osiągając swoje minimum w latach 1721—1730. Natomiast w Krakowie w XVII i XVIII w. siła kupna płacy rozwijała się, na ogół biorąc, na poziomie wyższym niż koszty utrzymania, z wyjątkiem jednak pewnych niedługich okresów, kiedy ceny rosły szybciej niż płace. Tak samo w Warszawie w XVIII w. płace robotników wzrastają na ogół proporcjonalnie do wzrostu cen. Wzrost ten dla robotników wykwalifikowanych wynosił 72%, a dla niewykwalifikowanych 92%, tymczasem ceny produktów spożywczych wzrosły w tym czasie o 79%. Płace funkcjonariuszy miejskich wzrosły w tym czasie o 167%, a urzędników miejskich nawet 800%.
W rozwoju cen w XVIII w. dużą rolę odegrały dwa przesilenia pieniężne: za czasów Zygmunta III i Jana Kazimierza. Ceny nominalne w coraz bardziej dewaluowanych groszach podnoszą się szybko; natomiast po przeliczeniu tych wzrastających cen na srebro okazuje się, że ceny w latach najbliższych przesilenia spadały i dopiero później wracały do poprzedniego poziomu.
W Anglii już od wieku XV Parlament usiłował znieść zakazy wywozu zboża oraz królewskie licencje eksportowe, chcąc je zastąpić cłem wywozowym jednakowym dla wszystkich eksporterów. Udaje mu się to jednak dopiero w w. XVI, ale i wtedy jeszcze wywóz dozwolony był tylko do czasu, gdy ceny zboża nie przekraczały pewnej maksymalnej granicy (tzn. dopóki w kraju istniały dostateczne zapasy zboża). Ta maksymalna granica była w w. XVI i XVII raz po raz podwyższana, z czego wynikałoby, że wywóz się zwiększał. W rzeczywistości jednak był on wciąż jeszcze niedozwolony, gdyż rzeczywista cena zboża była stale wyższa od przewidzianej ceny maksymalnej, do jakiej wywóz byłby dopuszczalny; cena rynkowa była stale wyższa od określonej taryfy. Dopiero w r. 1663, kiedy ustalono, że wywóz jest dozwolony przy cenie do 48 szylingów za quarter pszenicy, a ceny jej w latach 1663—1672 nie przekraczały 36 szylingów, umożliwiony został eksport zboża.
Ale właściciele ziemscy nie zadowolili się tym. W r. 1670 dopięli swego: ceny maksymalnej na wywóz w ogóle nie ustalano, a w r. 1689 zniesiono prawie całkowicie cła wywozowe (zupełnie zlikwidowano je w r. 1700), a nawet wprowadzono premię wywozową w wysokości 6 szylingów za quarter wywożonej pszenicy (3,5 szylinga za żyto i 2,5 za jęczmień). Zamiast jak dawniej ograniczać — państwo zaczęło teraz popierać eksport. Ustawa ta uznana została przez fizjokratów we Francji za przykład godny naśladowania, gdyż panowało tu przekonanie, że jej właśnie Anglia zawdzięcza rozwój swego rolnictwa. Stała się ona punktem wyjścia protekcjonizmu agrarnego, zapoczątkowanego w Anglii w XVIII w. Już w r. 1660 przedsięwzięto inne jeszcze środki w interesie rolnictwa angielskiego. Ustanowiono cła przywozowe na zboże, przy czym i tutaj wprowadzono górną granicę cen, do której obowiązywały cła ochronne; jeżeli w kraju nie było pod dostatkiem zboża i ceny nie przekraczały tej granicy, cła ochronne pozostawały w mocy.
W rzeczywistości ceny utrzymywały się poniżej tej granicy, tak że cła można było istotnie pobierać.
Najchętniej internauci w Polsce szukają okazji cenowych z internetowych sklepów, korzystając z serwisu Skapiec.pl. Dowodem na to są statystyki firmy Gemius z miesiąca czerwca tego roku. Dwie pierwsze witryny mają znaczne przewagą nad innymi tego typu, tylko pod względem wygenerowanych odsłon. Zapewne z powodu większych zasobów baz porównywanych produktów lub o posiadaniych lepszych mechanizmach wyszukiwania od konkurencji.
Porównywarki cen:
| Pozycja | Adres strony | Liczba odsłon | Zasięg |
| 1 | skapiec.pl | 4.599.002 | 1,86% |
| 2 | ceneo.pl | 2.830.151 | 2,72% |
| 3 | kupujemy.pl | 562.915 | 1,16% |
| 4 | 9sekund.pl | 381.771 | 0,94% |
| 5 | alejka.pl | 372.015 | 1,06% |
Dla przyzwoitości jednak wypada zaznaczyć, że na najpopularniejszych anglojęzycznych porównywarkach jak Shopzilla.com i Shopping.com liczba samych unikalnych odwiedzających wynosi odpowiednio 17,6 i 16,7 miliona w ciągu jednego miesiąca.
Ministerstwo Finansów spodziewa się wyjątkowo wysokiego wzrostu inflacji w miesiącu sierpniu - nawet do poziomu 1,5 proc. W ostatnim okresie prognozy inflacyjne Ministerstwa Finansów były bardzo trafne z wyjątkiem lipca, kiedy to szacunki okazały się o 0,3 proc. niższe od rzeczywistej inflacji. Przy uwzględnieniu tak znacznego ruchu cen w sierpniu, można się spodziewać, że inflacja na koniec tego roku wyniesie 2,2-2,3 proc. Przyczyną będzie przede wszystkim podwyżka cen żywności, spowodowana głownie rosnącymi cenami zbóż ( tegoroczna susza ), używanymi przez rolników do karmienia zwierząt. Nawet o 10-15% zapłacimy więcej za mięso, nabiał zdrożeje o około 20% ( przewidywana cena 1 kilograma żółtego seru w sklepach - 18 zł ). Znacznie drożeje chleb - w ciągu niespełna miesiąca cena mąki piekarniczej poszła w górę o ponad 40 proc. czyli o złotówkę za kilogramie ( 800 zł za tonę ). Z powodu niższych plonów drożeje pszenica używana do jej wyrobu. Jeszcze rok temu płacono około 350 złotych za tonę pszenicy, teraz trudno kupić ją za 480 zł. Oczekiwania rolników są jednak większe - za tonę pszenicy domagają się już 550 złotych.
Podczas zakończonych niedawno VII Międzynarodowych Targów Bursztynu Ambermart 2006, jakie co roku organizowane są w Gdańsku omawiano problemy z związane z wydobyciem tego surowca w Polsce. Wprawdzie złoża są zlokalizowane, ale żadna z firm nie posiada koncesji na ich eksploatację. Import bursztynu z Obwodu Kalinningradzkiego również ustał, ze względu na na wyczerpanie tamtejszych złóż. Polski, szczególnie ten zalegający przy ujściu Wisły uważany jest także za znawców za surowiec lepszej jakości. Z uwagi na coraz większe braki surowca - bursztyn drożeje. W ostatnich 3-4 latach podrożał o 100 procent, ale ceny gotowych wyrobów tylko o 30 procent. Najtańszy - bębnówka, czyli częściowo obrobiony, kosztuje 40 euro za kilogram. Ocioska - bryłki ważące od 16 do 18 gramów - 110 euro za kg. Bryłki ze sklejki, po 10 - 50 gramów, osiągają cenę 190 euro za kg. Surowiec ten pochodzi z importu. Popyt natomiast nakręca eksport, aż 80 wyrobów z bursztynu trafia do Stanów Zjednoczonych i krajów Europy Zachodniej : Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji oraz Włoch.
Cena surowca idzie w górę, co powoduje zwiększenie cen paliw w polskich stacjach. Na Mazowszu kierowcy płacą już grubo ponad 4 złote za litr. Paradoksalnie najdroższa benzyna jest w Płocku gdzie bezołowiowa 95 przekroczyła stawkę 4,5 zł/l, a olej napędowy – 4 zł/l. W ślad za benzyną rosną ceny autogazu. Płocczanie juz mogą zapomnieć o cenie 1,8 złotego za litr LPG jaka musieli płacić jeszcze przed wakacjami. Teraz cena wynosi 2 złote. Najdrożej jest w czerwonych stacjach Orlenu. Za litr oleju napędowego trzeba było tam zapłacić 4,07 zł, a za PB 95 – 4,51 zł. Ceny windują stacje benzynowe i koncerny paliwowe, które są właścicielami większości z nich. Jak reagują na zarzut drenowania kieszeni kierowców? Zrzucają winę na stacje, z których większość jest ich własnością. Jeszcze kilka tygodni temu marża stacji na jednym litrze paliwa nie przekraczała 30 groszy, a w kwietniu przez moment było to zaledwie 10 groszy. Dziś średnio na każdym litrze stacje zarabiają od 50 do nawet 80 groszy. Oznacza to, że za miesiąc jazdy samochodem przeciętny Polak (przejeżdżając ok. 2 tyś. km) przepłaca od 50 do nawet 100 zł. Dodatkowo przedstawiciele rafinerii z Płocka straszą iż benzyna może osiągnąć poziom 5 złotych jeśli cena baryłki roby wyniesie 100 dolarów co z kolei zapowiadają producenci ze Wschodu.
Ogromne upały jakie panują tego lata w Polsce dają się we znaki nie tylko w postaci temperatur. Wielka susza spowodowała spadek zbiorów wszelkich warzyw i owoców, a co za tym idzie znaczny wzrost ich cen. Nierzadko można zaobserwować wzrost o ponad 100% w porównaniu w rokiem ubiegłym.
Na lokalnych targowiskach można się o tym dobitnie przekonać. Za kilogram pomidorów trzeba zapłacić 4-6 zł, w tamtym roku za taką samą cenę kupilibyśmy dwa razy tyle. To samo dotyczy jagód. Kompletny brak opadów deszczu i zakaz wchodzenia do lasów praktycznie w całej Polsce skutecznie podbił ceny leśnych przysmaków. W tamtym roku za kilogram jagód płaciliśmy ok. 10 zł, teraz 18-20.
Choć, jak w przypadku pomidorów, część zbiorów pochodzi ze szklarni to jednak zdecydowana większość to plony rolników, dla których w wielu przypadkach to jedyne źródło utrzymania. Nie ma się więc czemu dziwić, że susza tak stanowczo wywindowała ceny.
Jednak nie tylko ceny się zmieniły. Przy braku opadów i wysokim temperaturom owoce i warzywa nie miały możliwości prawidłowo dojrzeć. Przez to nie dość, że zbiory są dużo mniejsze niż w latach ubiegłych to jeszcze ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Prognozuje się, że w zależności od położenia, plony w tym roku będą ok. 30-50% mniejsze niż w latach ubiegłych.
Opublikowane zostały analizy przeprowadzone przez Instytut Badań Rynkowych i Opinii Publicznej z Krakowa, które zlecił Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Według nich większość Polaków (55% badanych) uważa, że płaci za dużo za usługi zarówno w stosunku do dochodów jak i biorąc pod uwagę faktyczne użycie telefonu (54%). Ponad 78 proc. respondentów ma w domu telefon stacjonarny. Najpopularniejszym dostawcą usług telekomunikacyjnych jest Telekomunikacja Polska. Na drugim miejscu znajduje się Tele2 (12,1 procent) a trzecim Dialog - 7,9 proc. Te same badania mówią także o tym, że co siódmy właściciel linii telefonicznej rozważa rezygnację z usług swego operatora. Jeśli chodzi o rachunki telefoniczne to ponad połowa Polaków płaci miesięcznie poniżej 100 złotych (55%). 21% z nich płaci mniej niż 50 złotych. Telefony komórkowe posiada w Polsce około 55% ludzi. 29% korzysta z telefonu kogoś z rodziny a 2,3% z telefonu znajomych. Ponad 60 proc. Polaków posiadających komórkę wydaje miesięcznie na usługi telefonii komórkowej do 100 zł, a ponad 28 proc. do 50 zł.